środa, 28 maja 2014

Rozdział 4

Wysiadłam z samochodu i stałam tak jak wryta gdy ujrzałam Beau. Tak, brata Luke'a. Przecież on wyjechał do L.A z Jai'em... Co on tu do cholery robił? Na twarzy mojego chłopaka widziałam przerażenie a także zaskoczenie. Po chwili stania przed domem Luke ruszył w stronę drzwi z pięścią w górze, Hemmings pobiegł za nim i zatrzymł go tuż przed Beau. Chłopak stał oparty o futrynę drzwi z grymasem na twarzy jakby nic go nie obchodziło a przynajmniej nie ruszało.

- Co tu robisz sukinsynie? - zapytał Luke ale ledwo co go usłyszałam przez grającą muzykę w środku, co chwilę pod dom przyjeżdżały samochody a w nich siedzący nastolatcy.
- Nie stęsnkniłeś się za braciszkiem Luke? Nie brakowało ci mnie? - zapytał śmiejąc się. Po chwili z domu wyłonił się Michael który był już pijany.
- Zapytałem się co tu robisz kurwa?! Nie dosłyszałeś czy jak? - Hemmings nadal trzymał Luke'a w uścisku bo wiedział, że chce zaatakować swojego brata. Nie wiedziałam co ja mam zrobić w tej sytuacji... W końcu nie wiedziałam dlaczego Beau i Jai wyjechali. Najdziwniejsze było to, że Beau się pojawił w Sydney nie powiadamiając o tym Luke'a. Podeszłam do Luke'a i chciałam go uspokoić lecz Hemmings kazał mi stać za nimi, Micheal stał po środku i przyglądał się całej sytaucji i chyba czuł się jakby był w kinie na jakiejś komedii.

- Jestem w Syndey od ponad roku i nigdy mnie nie widziałeś na mieście? Gdzie ty masz oczy Luke? - odpowiedział Beau omijając Hemmings'a i podchodząc do mnie. - Cześć Jo, wyładniałaś - powiedział przyczym dotykając mojego policzka.
- Nie dotykaj jej! Nie masz prawa! - krzyknął Luke wyrywając się przy okazji z rąk Hemmings'a, podszedł do Beau i złapał go za szyje. Zaczełam krzyczeć w ich stronę aby przestali lecz żaden nie słuchał. Chciałam ich rozdzielić lecz Hemmings udawał super bohatera i złapał mnie za ręce abym ja nie mogła nic zrobić. Bracia wymieniali się słowami których nigdy nie chciałabym usłyszeć. Nagle z domu wyszedł Ashton... Cały ubrany był w czarne ciuchy więc można by się go bać lecz ja tego nie robiłam. Widziałam wściekłość wymalowaną na jego twarzy.

- Kurwa Luke dałem ci czas na uzbieranie kasy a ty ładujesz się w kłopoty z moimi ludźmi... Nie dobrze. - powiedział Ashton rozdzielając przy tym braci Brooks.
- Przyszedłem tu zawrzeć pokój... Nie mam kasy Irwin, nie teraz. - odpowiedział Luke. Przecież on jest bogaty... Napewno miałby te pieniądze, ale jakie? O co chodziło? Miałam już serdecznie dość tych zagadek i tego co robił Luke... Może i go kochałam ale narażał mnie i siebie na niebezpieczeństwo. Zerwanie i zostawienie go byłoby jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu ale musiałam coś zrobić...
- Ha-Ha - powiedział Ash. - No i ty myślisz, że mi to wystarczy? No chyba cię Bóg opuścił mój drogi... Chcę widzieć swoje pieniądze w czwartek więc masz tydzień. Jeśli nie zbierzesz tych pieniędzy to wezme sobie Jennifer i wtedy pomyśle nad zawrzeniem pokoju. Zrozumiałeś? - odpowiedział chłopak po czym wszedł do środka razem z Beau. Byłam wkurzona... Co on ode mnie chciał? Potrzebował pięniedzmi a nie mnie. To było właśnie TO niebezpieczeństwo na które nie chciałam być narażona, ale jeśli z nim zerwę to może być też szansa, że Ashton zostawi mnie w spokoju lecz myśl o tym, że Luke'owi znów może stać się krzywda przerażała mnie... Jeśli Luke mnie kocha to zrozumie jeśli nie to nie. Nie będy wtedy widzieć dla nas szansy więcej.

- Jedziemy, koniec imprezy - oznajmił Hemmings wkurzony całą tą sytuacją i skierował się w stronę samochodu a Luke za nim więc postanowiłam też tak zrobić. W samochodzie panowała cisza a raczej gadanie Brooks'a nie było ciszą lecz wkurzaniem mnie. Postanowiła, że nie będe odzywać się do niego. Już dość mnie zranił więc nie miałam ochoty się kłócić.
                                             
                                                                          ~

Godzina była 4.52 a ja nadal nie mogłam spać. Byłam w moim domu bo tu kazałam się przywieść oczywiście Lukey był temu przeciwny ale ja postanowiłam na swoim nawet Brooks się nie przejął a to kolejny dowód na to, że się mną zbytnio nie obchodzi. Czasami myślałam, że jest kobietą i dlatego zmieniają mu się uczucia/emocje itd. Nagle zadzwonił mi telefon, najpierw myślałam, że to ciocia ale to jest bardzo wczesna godzina więc na nią mi nie pasowało. W końcu odebrałam telefon i usłyszałam głos Hemmings'a.

- Śpisz? Chyba cię nie obudziłem, co? - zapytał. Nie wiem dlaczego zadzwonił o tej porze, to było dziwne.
- Nie... Nie mogę spać - odpowiedziałam trochę sennym głosem.
- Więc otwórz drzwi - poprosił.
- Co? Po co?
- No otwórz, zimno jest na tej klatce. - i wtedy się zorjętowałam, że przyszedł do mnie, ale po co?
- Co ty tu robisz Luke? - zapytałam zniecierpliwiona i zdziwiona.
- No otworzysz czy mam tak stać pod tymi drzwiami?
Wstałam z łóżka i skierowałam się następnie w stronę drzwi a następnie je otworzyłam. Hemmings stał na klatce schodowej z dwoma kubkami ze Starbucks'a. Wszedł do środka i podał mi kubek do ręki.
- Posprzątałaś, długo ci to zajeło? - zapytał. Czuł się jakby był na zwykłych odwiedzinach.
- Nie, ale co tu robisz? - zapytałam zaciekawiona.
- Przyszłem bo... Chcę wiedzieć co będzie między tobą a Brooks'em, zerwiesz z nim? - zadawał pytania za pytaniem. Tak naprawdę nie wiem dlaczego go to tak interesowało.
- To chyba nie twoja sprawa Hemmings.
- Wiem, ale jestem ciekawy. To przykre widzieć co Luke y tobą robi, traktuję cię jak jakąś rzecz. - powiedział chłopak. Nie wiedziałam co powiedzieć bo totalnie mnie zamurowało, troszczył się o mnie bardziej niż mój chłopak. Reszte ranka przegadaliśmy, opowiedziałam mu jakie mam zamiary według Luke'a a on tylko przytakiwał i mówił, że rozumie. Taka rozmowa była mi potrzebna bo od dawna chciałam komuś się wygadać a jemu mogłam powiedzieć prawie wszystko. Czułam się przy nim swobodnie.

- Więc powiesz mi o co chodzi z Beau oraz Irwin'em? - zapytałam ale jak zwykle usłyszałam zdanie typu '' dowiesz się w swoim czasie'' oraz '' pogadaj o tym z Brooks'em, może w końcu coś si powie''. Ta odpowiedź jak wszystkie inne mi nie wystarczała lecz musiałam się uzbroić w cierpliwość i poczekać do po południa by móc iść do Brooks'a i z nim porozmawiać.

                                                                          ~

Miałam nadzieję, że nie zasnę lecz tak się stało. Był piątek, godz. 15.28 a ja nadal nie wiedziałam co zrobić, a Hemmings wiele mi nie pomógł. Gdy miałam już kierować się do łazienki spostrzegłam, że Luke ulotnił się z mojego mieszkania które było w połowie puste przez to, że Brooks zdemolował mi mieszkanie. Wziełam przysznic i założyłam szlafrok później pokierowałam się do lodówki ale ona była pusta oprócz stojących tam ogórków. Postanowiłam zjeść na mieście gdy tylko się ubiorę. Więc po ubraniu się i porannej toalecie wyszłam z domu. Udałam się potem do Subway'a piechotą bo ta restauracja znajdowała się 10 minut drogi od mojego domu. Kiedy już zjadłam posiłek wsiadłam do autobusa i wysiadłam koło domu Luke. Zaraz nadejdzie ta chwila... To było straszne uczucie wiedząc, że nie będziesz już z tą osobą nawet jeśli razem planowaliście przszłość. Dom był otwarty jak zwykle, w salonie leżało pełno butelek po alkoholu, musiała być tu jakaś impreza. Kiedy wchodziłam na górę schodami usłyszałam jęki. Gdy otworzyłam drzwi do sypialni Luke'a zobaczyłam coś czego nigdy bym się nie spodziewała.

_______________________________________________________________________________

Rozdiał 4 oto jest. PRZEPRASZAM, że tak późno ale miałam masę lekcji, testów do poprawienia ale to już za mną! Kończe gimbazjum jak to się mówi i trochę było nauki itd. Teraz kiedy będe miała więcej czasu będe wstawiała rozdziały częściej. Mam tyle pomysłów i nie wiem co pisać ale jakoś się ogarne. Wiem, że moje FF nie jest idalne ale staram się i to bardzo ;)

Dziekuję bardzo za 500 wyświetleń bo to naprawdę DUUUUUuuuuuużo!

Informacje:
Szablon nie wiem kiedy się pojawi bo nie mam żadnego kontaktu z 
szablarką lecz cóż ;(

Proszę o zostawienie komentarza xx

Przepraszam za wszelkie błedy!



                                                                             

3 komentarze:

  1. Super rozdział :) Hemmings tak się nią opiekuję. To takie miłe z jego strony, czyżby mieli być kiedyś razem? :3 @Sassy_Art

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ! @WordsKillx

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny , czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń